Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się.
Wyszukaj: Hotele Restauracje Atrakcje turystyczne

Zachodniopomorskie

BOREK I BOGOWIE SŁOWIAN - przeczytaj rozdział!

Opublikowano w dniu: 2013-01-09       Aktualizowano w dniu: 2013-01-09 Autor: Marek

Ilustracja z książkiTRZYGŁÓW - TRIGLAV


– Co to? Gdzie ja jestem?! TATO!! – wołał przerażony.

Wkoło niego zaroiło się od ludzi w lnianych ubraniach, kręcących się po drewnianych chodnikach. Zamiast zamku Borek ujrzał drewniane chaty kryte strzechą, czyli specjalnie poukładaną trzciną. Nieraz już widział takie domy, gdy jeździł z tatą do różnych skansenów i muzeów. Ale te tutaj wydawały się jakieś inne, było ich więcej i jakby naprawdę mieszkali w nich ludzie.

– Iiihhhaaaaaa, prrrrrrr – znowu zarżał i zaparskał gdzieś niedaleko koń.

– Kukuryku – odpowiedział kogut, troszkę jakby zaczepnie.

– Co się dzieje? Gdzie jest tatuś? TATO!! - nawoływał Borek.

Tata zawsze mówił, żeby się nigdzie nie oddalał, gdyby się zgubił gdzieś, gdzie jest dużo ludzi. Ma czekać na niego w tym samym miejscu.  Borek więc nie odchodził, tylko rozglądał się w koło. Zauważył w ten sposób, że za chatami stoi jakby mur czy płot, ale wzniesiony z  drewnianych pali, ustawionych w pionie i zaostrzonych na końcu.

– To się nazywa „palisada” – przypominał sam sobie Borek – a jeśli to jest palisada, to muszę być w grodzie?! – pamiętał opowieści taty, że kiedyś dawno, chyba z tysiąc lat temu, Słowianie budowali takie grody i mieszkali w nich dla bezpieczeństwa. Bo na taki gród, to mało kto odważy się napaść. Tak sobie myślał Borek, że…

– Cześć – ktoś krzyknął mu nad samym uchem, przerywając wszystkie myśli.

– Cześć – odpowiedział Borek i obrócił się, żeby zobaczyć, kto tak go zaskoczył.

– Ale masz dziwny strój… – powiedział chłopiec, który stał obok Borka i był tylko troszkę od niego starszy. – Jak masz na imię?

– Czcibor.

– No, to chociaż imię masz normalne. Ubranie dziwne, ale imię normalne. Ja jestem Sławomir, ale wołają na mnie Sławek.

– Też ładnie. A ubrania nie mam dziwnego, tylko inne niż ty – odparł trochę urażony Borek. – A gdzie ja w ogóle jestem?

– Jak to gdzie? W Szczecinie! Też mi pytanie! Przecież to jeden z najsławniejszych grodów!

Borek bardzo się zdziwił, bo to, co widział, wcale nie przypominało jego miasta, ale gdy już miał dalej pytać, nagle znów zarżał koń. Słysząc to, Sławek wziął Borka za rękę i krzyknął:

– Muszę biec do kąciny. Zaraz żerca będzie wściekły, że mnie nie ma. Chodź ze mną! – I pobiegli między chatami.

Gdy wybiegli na główny plac, Borek zobaczył budynki wyraźnie większe od innych. Sławek wykrzyknął zasapany:

– To są nasze kąciny, czyli świątynie. Mamy ich tu cztery, ale najważniejsza jest ta na środku. Widzisz, jakie ma na ścianach piękne rzeźby i malunki? Widzisz? O, tu, są zrobieni i ludzie, i zwierzęta, i ptaki.

– No widzę – zadziwił się Borek. – Wyglądają jak prawdziwi – aż otworzył usta. – Jakby… jakby oddychali. Trochę się ich boję. Może oni są prawdziwi, tylko zaklęci w drewno?

–Nie, to są rzeźby dla naszego Triglava! – powiedział wyraźnie dumny Sławek.

– Triglava… – Borek zawiesił głos – Boga z trzema głowami. Ja wiem, tata mi mówił.

– Cicho, patrz!

Z małej stajni, znajdującej się tuż obok pięknej świątyni, wyszedł właśnie dziwnie wyglądający mężczyzna, prowadząc za uzdę wielkiego, czarnego konia.

– To właśnie żerca – szeptem wyjaśnił Sławek – a to rumak Triglava. Nikt nigdy nie może na nim jeździć ani brać do żadnej pracy, ani nawet dotykać. Tylko żerca może prowadzić go na wróżbę. Ten koń cały rok nic nie robi i tylko nocami sam Triglav na nim jeździ. Muszę lecieć pomóc. Zaczekaj tu.

Borek nie zdążył o nic już zapytać. Mógł tylko patrzeć i dziwić się temu wszystkiemu. Przyglądał się więc dokładnie. 

Dookoła placu zeszło się wielu ludzi, wszyscy w słowiańskich ubraniach. Na przedzie stali zaś prawdziwi wojowie. Mieli na sobie pancerze, na głowach szłomy, a w rękach szczyty i włócznie. Borek nie mógł się na nich napatrzeć. Na środku zobaczył Sławka, który szybko układał na ziemi włócznie. Jak położył jedną, to zaraz odmierzał odległość długością swojej ręki i tam kładł następną.

– Raz, dwa, trzy… – liczył po cichutku strasznie poruszony Borek – … dziewięć. Tak, dziewięć włóczni leży.

Przed włóczniami stanął żerca. Borek mógł teraz dokładnie mu się przyjrzeć. Był to starszy mężczyzna, trochę jak sąsiad, którego Borek z tatą spotykają codziennie rano przed swoim domem, a on mówi, że idzie do sklepu po świeże bułki. Borek zawsze czuł do niego szacunek, bo był dużo starszy i wyglądał na baaardzo mądrego. Bać się jednak nie było czego, bo ten sąsiad zawsze miło się uśmiechał i witał nie tylko z tatą, lecz także z Borkiem. Teraz zaś widział żercę, który jak tamten pan miał brodę, tylko znacznie dłuższą, i długie siwe włosy. Ubrany był w pięknie wyszywaną szatę, sięgającą samej ziemi. W ręku trzymał uzdę konia – tego wielkiego. Rumak miał założone wielkie i piękne siodło, ozdobione srebrem i złotem. Nikt w nim jednak nie siedział. Zaraz obok stanęło trzech innych brodatych i długowłosych mężczyzn, także odzianych w szaty do ziemi, ale jakby trochę mniej zdobne. Nagle główny żerca przemówił bardzo dźwięcznym głosem:

– Przyszliście tu po wróżbę. Czy wasza wyprawa wojenna będzie udana? To powie nam Triglav. – Wszyscy wojowie i inni zgromadzeni pochylili głowy. A żerca ciągnął dalej:

– Gdy koń Triglava przejdzie przez dziewięć włóczni i na żadnej się nie potknie ani ich nie porozrzuca, wtedy będzie to wróżba pomyślna. Wtedy Triglav będzie wam sprzyjać.

Żerca, mamrocząc coś pod nosem, z wolna ruszył przed siebie, przechodząc nad włóczniami, a za nim
dumnie kroczył rumak. Wszyscy zamarli z pochylonymi głowami i wstrzymali oddech. Borek także był strasznie przejęty. Mimo to zorientował się, że zapadła głęboka cisza i nawet nie było słychać szumu wiatru. Tylko nad głową brzęczał komar i chłopiec pomyślał, że jest taki głośny jak helikopter, który czasami ląduje przy szpitalu niedaleko domu. Bał się nawet, by wszyscy zgromadzeni nie odnieśli takiego wrażenia i nie krzyczeli na niego, że to przez niego taki straszny hałas. A to przecież nie on, tylko ten nieznośny komar.

– A sio! Uciekaj, ty…

Borek machał rękami, próbując odgonić natręta, aż tu nagle na placu podniósł się wielki krzyk.

– Sława!!! Sława!!! Sława Triglav!!! – krzyczeli wszyscy radośnie.

– Sława Triglav!!! Sława zwycięstwu!!! – darli się wniebogłosy wojowie, potrząsając włóczniami. – Na wyprawę! Po zwycięstwo!!! Po łupy!!!

– Niech włócznia Triglava poprowadzi nas do zwycięstwa!!! Sława Triglav!!! – krzyczeli i zaczęli tłuc bronią we własne tarcze tak głośno, że zagłuszyli innych.

Borek bardzo się przestraszył i nie wiedział, gdzie ma się chować, bo ludzie biegali teraz w tę i z powrotem, a dowódcy wrzaskiem wydawali przeróżne rozkazy.

– Unibor! Weź swoich wojów i idź po więcej broni.

– Dunimysł! Zajmij się załadunkiem łodzi bojowych.

– Czcibor! Czcibor! Co ty śpisz?! To ja Sławomir! – Sławek szarpał go za rękaw.

– Nie… nie, nie śpię, tylko… Co się dzieje?!

– Wróżba pomyślna! Triglav dał opiekę wyprawie. Nasza drużyna rusza jutro. Wojewoda ją poprowadzi. Chodź do kąciny. Muszę odnieść te włócznie.

Przed wejściem do rzeźbionej świątyni Sławek przystanął i ukłonił się nisko. Pokazał Borkowi, żeby zrobił to samo i wszedł za nim. Weszli. Najpierw otoczył ich mrok, ale zaraz oczy przywykły i widzieli już normalnie.
– Cicho – szepnął Sławek, ciągle schylony.

Borek zobaczył teraz, że ściany w środku były tak samo pięknie rzeźbione i malowane na żywe kolory, jak na zewnątrz. Dookoła leżało wielkie bogactwo ozdób, wspaniale oprawionych mieczy i noży, dzbany ze złota i srebra oraz wielkie zwierzęce rogi także oprawione w złoto, srebro i drogie kamienie.

– O, widzisz, Czciborze, jakie piękne tutaj rogi leżą? One z wołów i turów są, a to ogromne bestie – z dumą pokazał Sławek. – Te tu są przeznaczone do picia i nasi najlepsi mężowie używają ich w czas wielkich świąt. A te tutaj służą do grania czy dęcia, gdy niebezpieczeństwo nadchodzi.

– Piękne… – wyszeptał zachwycony Borek – skąd tyle tego?

– Od dawien dawna, już nasi Ojcowie i Dziady znosili to do kąciny. Broń nieprzyjaciół i dziesiątą część wszystkiego, co zdobyli w walkach na lądzie i morzu. Tak i my robimy, dla chwały i ozdoby Triglava, żeby mu podziękować za pomoc i opiekę. A jak brakuje czego, broni do walki albo złota na wykup jeńców z obcej niewoli, to stąd bierzemy, bo Triglav chce, by o jego ludzi dbać.

Mówiąc to, Sławek zwrócił się do środka pomieszczenia i jeszcze głębiej pokłonił. Dopiero wtedy Borek ujrzał go… Na środku świątyni stał posąg ogromny, który miał trzy głowy patrzące w trzy różne strony.

– Raz, dwa – Borek liczył szybko głowy – trzy. Ttttt… Tttttrr… Triglav, Trzygłów – wybełkotał i od razu pochylił głowę. Nie wiedział, czemu, ale coś kazało mu to zrobić. – To, tttto Triglav! Sławku, to Triglav! – nie mógł się uspokoić.

– Oczywiście. Nasz bóg i opiekun. Sława mu – odpowiedział spokojnie Sławek. – Żercy mówią, że to bóg najwyższy, że ma dlatego trzy głowy, bo trzema włada krainami, czyli niebem, ziemią i podziemiem. Ma świątynie nie tylko u nas w Szczecinie, lecz także w potężnym Wolinie i daleko za Odrą, gdzie Słońce zachodzi, w Brennie. Ale teraz chodź, musimy już stąd iść.

Wyszli na dwór i przez resztę dnia obserwowali przygotowania drużyny, a Sławek pokazywał gościowi swój gród. Nadszedł wieczór i nowy kolega musiał wracać do domu, a naszemu bohaterowi wskazał do przenocowania miejsce w mniejszej świątyni. Borek bardzo się zmartwił, że nie wie, jak wrócić do domu. Tata po niego jakoś nie przychodził i chłopiec zaczął już tęsknić, no i – nie ma co ukrywać – bać się. Przypomniał sobie wtedy o wisiorku z Triglavem, który dał mu tata. Chwycił go więc w dłoń i nagle zrobiło mu się dużo lepiej, a strach minął.
Gdy zapadła już noc i wszyscy spali, Borek nie mógł jakoś zasnąć, chociaż na sianie pod przykryciem z futra było bardzo ciepło i wygodnie. Przez uchylone drzwi widział wejście do głównej świątyni. Nagle przez szpary w drzwiach zaświeciło migoczące, srebrne światło. Nie wytrzymał, mimo niepokoju po cichutku poszedł tam i zajrzał do środka.

– Wejdź, Czciborze! – odezwał się bardzo niski głos – obserwowałem cię przez cały dzień.

Borek, nawet gdyby chciał, nie mógł odmówić. Coś jakby wepchnęło go delikatnie do środka. Był już przerażony nie na żarty, bo wszystko bardzo błyszczało i lśniło od tego srebrnego światła. Obok posągu Triglava stał mężczyzna prawie tak wysoki, jak sam posąg. Wyglądało, jakby tajemnicze światło świeciło prosto od niego.
Borek szybko pomyślał, że musi być za nim jakaś bardzo mocna lampa, pewnie halogen!? Mężczyzna był potężny, ubrany po słowiańsku, w ręku trzymał włócznię i miał… trzy głowy!!!

– Wiesz, kim jestem – powiedział.

– Jak to? Przecież ty jesteś tutaj – Borek trzęsącą się ręką pokazał na posąg – z… z drewna.

– HAHAHA – potężny śmiech przeszył uszy Borka. – Nie żartuj sobie ze mnie. To tylko mój posąg. Dla ludzi, żeby wiedzieli, jak wyglądam i żeby łatwiej im było ze mną rozmawiać. Ja sam jestem dla nich niewidzialny.

– Ale przecież ja cię widzę.

– Tak, czasami daję się bliżej poznać. Ale to bardzo rzadko i tylko tym, którzy naprawdę tego chcą i mają powód. Ty masz mój amulet.

– Tak, tata mi go dał i mówił, że on mnie ochroni i doda mi siły, i też, że ty, że pan… że… Triglav opiekuje się mądrością.

– To prawda. Jestem jednym z najstarszych bogów Słowian i opiekuję się wszystkimi, którzy poszukują wiedzy, prawdy i mądrości. Dlatego moimi dziećmi i wnukami są żercy, wołchwowie, mędrcy, znachorzy, wróże, wieszcze, wiedźmy, czyli kobiety, które wiele wiedzą o świecie dookoła. Oni wszyscy składają mi obiaty w zamian za dar mądrości. Mam nadzieję, że ty, Czciborze, też lubisz się uczyć – bóg lekko pochylił głowę i spojrzał na Borka badawczo.

Borciu zawstydził się, spuścił wzrok i przestąpił z nogi na nogę.

– Lubię dużo wiedzieć. Tata powiedział mi, że jak bardzo będę tego pragnął, to bogowie Słowian... że pan Triglav pozwoli mi odnaleźć złoty posążek, który żercy ukryli w drzewie.

– To prawda. Tu, gdzie jesteś teraz, posążka jeszcze nikt nie ukrył. Stoi on w mojej drugiej świątyni w Wolinie, ale gdy nadejdą ciężkie czasy dla moich żerców, będą musieli go ukryć.

– Aha, ale jak…? To znaczy, że ja jestem naprawdę w przeszłości!? To znaczy, że pan Triglav wie, co będzie?

– Oczywiście, Czciborze, że dla ciebie to jest przeszłość. Ja zaś wiem, co będzie w przyszłości, przecież udzielam ludziom wróżb.

– A po co panu Triglavowi włócznia? Przecież wróże nie walczą.

– Oni nie, ale ja tak. I wojowie walczą. A jak trzeba bronić grodu, to wszyscy mieszkańcy. Ja tu jestem głównym bogiem i do mnie należy opieka i bezpieczeństwo mojego ludu. Dlatego muszę mieć świętą włócznię. Zresztą opiekuję się też moimi wojami i zsyłam im zwycięstwa, gdy na nie zasługują. A jakbyś nie wiedział, to lud ten jest biegły w bojach na lądzie i morzu, przyzwyczajony żyć z łupów i grabieży, dzięki swej wrodzonej dzikości
zawsze pozostawał nieujarzmiony…

– Aha. A ile pan Triglav ma lat? – zapytał pod nosem Borek – bo nie wygląda pan na starszego od mojego taty. Ale przecież pan jest bogiem, to musi pan być starszy.

Triglav uśmiechnął się i rzekł:

– Nie wyglądam, bo czuję się młodo, a wiara mojego ludu daje mi wiele siły. Jestem jednak starszy niż świat, który znasz. Wszystko to, co widzisz na nim, pochodzi ode mnie. Kiedy wszędzie był tylko Wielki Ocean i żadnej ziemi, ja pływałem w nim w postaci wielkiego smokowęża albo inaczej żmija. 
Kiedyś razem z bratem, który włada niebem, chcieliśmy zrobić coś nowego. Jak to bracia, czasami się kłóciliśmy i walczyliśmy ze sobą, ale czasami działaliśmy razem. Tak było też wtedy. Zanurkowałem w Wielkim Oceanie i wyciągnąłem z dna garść piasku. Tak to się zaczęło. Wytężyliśmy siły i… najpierw z wody wynurzyła się olbrzymia góra o trzech szczytach. Potem lud Słowian pamiętał, że to ja wydobyłem pierwszą ziemię i dlatego nazwali tę górę na moją cześć – Góra Triglava.

– O, ja wiem, wiem – wyrywał się Borek – to jest ta góra, na której stoi gród w Szczecinie?!

– Nie, mój mały. To tutaj jest małym wzgórzem, a tamto – wielka góra daleko na południu. Ale muszę przyznać, że jesteś bardzo uważnym słuchaczem – pochwalił Triglav
.
– Posłuchaj, noc już pełna, a ja muszę objechać na moim czarnym rumaku całe Pomorze i kraj Wieletów. Jak chcesz, możesz jechać ze mną. Zawiozę cię na świętą wyspę Słowian, Rugię, do mojego brata – Świętowita.

– Ja, do Świętowita?! Tak, proszę!

Pod same drzwi świątyni podszedł czarny rumak, Triglav wskoczył na niego, podał Borkowi rękę i wciągnął go tak lekko, jakby chłopiec nic nie ważył.

– Wio, rumaku, gnaj przed siebie. – I rumak ruszył pędem, po kilku krokach przestało zupełnie trząść i ucichł tętent kopyt, zdumiony Borek zauważył, że wznoszą się w powietrze. Koń nadal przebierał nogami, ale byli już bardzo wysoko, a kolejne zagajniki, rzeki i jeziora przesuwały się szybko daleko w dole. W pewnym momencie buzię naszego bohatera owiał jeszcze silniejszy, mokry wiatr. Do uszu doszedł głośny szum. To morskie fale rozbijały się o brzeg.

– Bałtyk – wyjaśnił Triglav. – A tam przed nami Rugia i Arkona na niej – wskazał ręką na wielką białą skarpę, która wdzierała się w głąb morza.

Strony:

Drogi czytelniku:
Dokonałeś historycznego odkrycia? Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia? Chciałbyś podzielić się z nami wiedzą na temat atrakcji turystycznej, o której warto opowiedzieć? Wystarczy, że do nas napiszesz! mail: info@zp.pl
Udostępnij Udostępnij Udostępnij
Komentarze
{I_NICK}
Nazwa:
E-mail:
Nie masz konta? Zarejestruj się.
Fotka dnia
Obecna ocena:
Zobacz i zagłosuj!
REKLAMA
Pojezierze Myśliborskie - Cudna Kraina

Podziemne miasto

Rewal tanie pokoje

POLECAMY W POLSCE
Synagoga w Kazimierzu Dolnym.   Kazimierz Dolny
Pokoje gościnne Beitenu  w dawnej synagodze usytuowanej w samym sercu Kazimierza Dolnego,  pomiędzy Małym i Dużym Rynkiem. ----->

Zamek Gniew   Zamek Gniew
Potężna gotycka twierdza, siedziba królów, hetmanów i starostów, słynący z  turniejów, zaciętych bitew i spektakli zaprasza.  ----->

Karpacz. Hotel Artus.   Karpacz. Hotel Artus
Położenie w bezpośrednim sąsiedztwie Karkonoskiego Parku Narodowego wyróżnia nas wśród innych hoteli. Cisza, spokój i bliskość gór.  ----->

Łagów. Bukowy Dworek   Łagów. Bukowy Dworek
Położony na obrzeżach Łagowskiego Parku Krajobrazowego oferuje kryty basen, centrum fitness, saunę, korty tenisowe oraz wannę z hydromasażem.   ----->
 
POLECAMY
Moja Polska. Miejsca warte zobaczenia! KREDYCIAK : Forum kredytowe zawierające opisy ofert  z sektora finansowego
średnia ilość wyświetleń dziennie: 181 372
  Newsletter zp.pl
Popularne atrakcje
Facebook

peuterey outlet peuterey uomo peuterey donna piumini peuterey moncler pas cher doudoune moncler pas cher doudoune moncler canada goose pas cher canada goose femme pas cher canada goose homme pas cher canada goose france hogan outlet hogan scarpe outlet hogan outlet hogan scarpe outlet nike tn pas cher tn pas cher woolrich outlet piumini woolrich outlet nike tn pas cher tn pas cher nike tn pas cher tn pas cher nike tn pas cher nike tn nike air max 90 pas cher nike air max 90