Zaloguj się. Nie masz konta? Zarejestruj się.
Wyszukaj: Hotele Restauracje Atrakcje turystyczne

Zachodniopomorskie

Muzyka jest moim życiem

Opublikowano w dniu: 2013-01-10       Aktualizowano w dniu: 2013-01-10 Autor: Marek

Artur Szuba - lider zespołu iNNi, artysta, poeta, współautor książki "Gdzie oni są". Pisać można bardzo wiele :) Niedługo będzie okazja do spotkania się w klubie Alter Ego (więcej informacji na ten temat TUTAJ). A my już teraz rozmawiamy sobie o muzyce, inspiracjach, a także o sentymetalnych wspomnieniach z rodzinnego miasta.
Artur Szuba
fot. Anna Szałkowska

Pochodzi Pan z Choszczna. Jak wspomina Pan swoje rodzinne strony?

- A jak się wspomina rodzinne zakątki? Wiadomo - z nostalgią. Przecież mieszka tam moja rodzina i przyjaciele. Tam są moje ulubione miejsca, choćby pomost nad jeziorem, gdzie o zachodzie słońca sączy się piwo (śmiech). Z Choszcznem wiąże się cały ogrom ciepłych wspomnień. Wszak tutaj wszystko odbyło się po raz pierwszy: zabawy na trzepaku, szkoła, miłość, próby w Choszczeńskim Domu Kultury, koncerty, praca, wiersze, publikacje, łzy niepowodzeń... Tu wreszcie urodziły się moje dzieci.

Chętnie Pan tutaj wraca?

- Zawsze. Bo z dzisiejszej perspektywy, dużo bardziej niż na starcie ceni się własne korzenie. Poza tym, tak do końca z Choszczna nie wyjechałem. Nadal mam tu mieszkanie i pracuję w rodzinnym biznesie. I chociaż obecnie zameldowany jestem gdzie indziej, z pewnością tu wrócę. Oczywiście skłamałbym, gdybym powiedział, że Choszczno to tylko idylliczna kraina szczęśliwością płynąca. Są chwile, w których szczególnie drażnią mnie małomiasteczkowe klimaty, koteria, zazdrość, malkontenctwo i „wszystkowiedzący” lokalni politycy. Ale to można znaleźć wszędzie.

Czy w Pana opinii istnieje coś, co wyróżnia Pomorze Zachodnie na tle innych regionów?

- Przyszło nam żyć w szczególnym regionie, gdzie przeplata się historia polska z niemiecką. A „bratnia” Armia Czerwona zdewastowała swego czasu wszystko co można, a czego nie zdążyła, dokończyli za nią aparatczycy PRL. W zachodniopomorskim zamieszkali po wojnie przesiedleńcy z całej przedwojennej Polski. Wszystko to tworzy niecodzienny koloryt, tygiel, w którym wymieszało się wiele kultur. Pomorze Zachodnie to także region obfitujący w niezliczoną ilość urokliwych zakątków. Tu zabytek, tam las, rzeka lub jezioro. Pięknie. Zawsze nowo poznanych ludzi zachęcam: przyjedźcie tu. Bo tutaj można aktywnie wypoczywać. Na rowerzystów czekają wyprawy rowerowe, miłośnicy sportów wodnych mogą spływać kajakami z nurtem Drawy.

I w tych pięknych okolicznościach przyrody rozpoczęła się Pana przygoda z muzyką...

- Mógłbym zacząć: dawno dawno temu... I uprzedzam, to będzie długa historia, więc warto wygodnie usiąść w fotelu (śmiech). Zaczęło się w 1983 roku od zespołu PLAYFAYT. Przyznam, że do dzisiaj nie wiem, co to znaczy. Dołączyłem do ekipy kolegów. Przez chwilę uczyłem się gry na basie, ale nie bardzo mnie to kręciło, no i bolały palce (śmiech). Ostatecznie skończyło się na wokalnych próbach i tak zostało do dzisiaj.
PLAYFAYT
Swój pierwszy „poważny” zespół założyłem w 1987 roku wraz z Arturem Baczyńskim i Władkiem Szlachtowiczem. Jako zespół KOPENHAGA zaczynaliśmy od post punka, a po odejściu Artura kręciły nas coraz zimniejsze klimaty. Przed szerszą publicznością zagraliśmy zaledwie kilka koncertów i jeden z nich zakończył karierę zespołu (śmiech). Nieopatrznie zaproszono nas na pierwszomajowy festyn w Choszcznie (był 1988 rok), na którym, ku uciesze zgromadzonych, wykonaliśmy pieśń „Kazaczok paszoł won”, co nie spodobało się miejscowym SB-ekom. Internowaniem się nie skończyło (śmiech), ale po wnikliwej analizie tekstów naszych piosenek przez miejscową instancję partyjną wydano zakaz występów scenicznych. Nie daliśmy za wygraną i kilka miesięcy później część składu KOPENHAGI zainaugurowała powstanie grupy MARIANS.
A.Szuba
Pierwsze próby odbywały się w choszczeńskim Domu Kultury Kolejarza, by potem trafić do Choszczeńskiego Domu Kultury, ale i tu nie zagrzaliśmy długo miejsca. Ówczesny dyrektor wpadł na pomysł zreformowania tego przybytku, a w ramach reformy wszystkie rockowe zespoły zostały usunięte. Dzięki niemu trafiliśmy do bardziej życzliwego miejsca, czyli Stargardzkiego Centrum Kultury. Nasze drogi splotły się wtedy ze szczecińską grupą KAFEL, gdzie swą „drogę do gwiazd” rozpoczynała Kasia Nosowska. Przyszedł czas na pierwsze studyjne nagrania w nieistniejącym już Akademickim Radiu Pomorze (23-25.03.1990).
W 1991 roku ukazała się kaseta pt. „Marians” (JAD Records, JD 003), a w 1992 „Cudowne Widziadła” (Akademickie Radio Pomorze, ARP 88). Fajnie było, ale MARIANS przestał nagle istnieć.
Artur Szuba
W 1994 roku połączyły się resztki dwóch choszczeńskich zespołów: MARIANS oraz NOE i tak narodziły się MARIANNY I NOE. Próbowałem wtedy na siłę, z mizernym zresztą skutkiem, zrobić z siebie rasowego rockmana... Skończyło się tak, że koledzy po kryjomu wyrzucili mnie z zespołu. Zostali z Jackiem Szymkiewiczem, naszym gitarzystą, który wyemigrował do Szczecina, ale prawdziwy sukces odniósł z formacją POGODNO. MARIANNY wspominamy teraz wszyscy z radością, ale raczej z egzotycznej wyprawy do Uzbekistanu, gdzie zagraliśmy kilka koncertów...
Później zająłem się projektem „Światło i Cień”. Było więcej zabawy w studio niż koncertów, ale przynajmniej zostały na pamiątkę nagrania, które realizowaliśmy w szczecińskim studiu Kakadu w latach 1997-98. W sesjach brałem udział jako wokalista. Do czynnego grania wróciłem po kilku latach wraz z zespołem iNNi, który funkcjonuje do dziś.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że muzyka odgrywa wielką rolę w Pana życiu. A jaką rolę odgrywają iNNi?

- Muzyka to nie tylko hobby, to moje życie. Bo przecież, oprócz tego, że sam prowadzę zespół i nagrywam własne piosenki, jestem też słuchaczem, fanem, kolekcjonerem i koncertowiczem. Ukochane płyty i radio towarzyszą mi zawsze i wszędzie (śmiech). Tak jak teraz towarzyszą mi iNNi, chociaż zespół w zasadzie miał zagrać tylko jeden koncert, kiedy z Kasią Andrzejewską rozpoczynaliśmy swoją przygodę z książką „Gdzie oni są?”. 27 stycznia 2004 roku w warszawskim klubie PARK odbyła się impreza ją promująca, no i wystąpiliśmy na niej obok takich legend jak 1984, Cytadela i Moskwa. Spodobało nam się na tyle, że postanowiliśmy stworzyć coś więcej od jednorazowej zabawy.
iNNi
iNNi to moje najważniejsze muzyczne doświadczenie. To z tym zespołem nagrałem i wydałem najwięcej piosenek. Mimo że skład rozdarty jest między Choszczno, Szczecin i Warszawę, nadal tworzymy nowe kompozycje, a od czasu do czasu grywamy jakiś koncert. Niestety, sporadycznie, ale tym radośniejsze to chwile. Lubię tę wesołą ekipę, bo choć muzycznie, w sensie fascynacji muzycznych, jesteśmy od siebie raczej odlegli, to udaje nam się osiągać zadowalający nas kompromis. Ot, taka z nas suma doświadczeń i zamiłowań. Aktualnie jesteśmy zaangażowani w przygotowanie płyt: „Szepty i Krzyki” (realizowanej wspólnie z industrialną formacją Projekt LR) oraz „Wokół Niego” (piosenki z wierszami Grzegorza Ciechowskiego realizowane wspólnie z grupą Wariacje.pl).

Fanklub KLATKAA propos Grzegorza Ciechowskiego - INNYCH można było także zobaczyć na imprezach poświęconych jego pamięci. Jaki wpływ wywarł na Waszym zespole ten człowiek oraz ogólnie - zespół Republika?

- Wielki. Właśnie ten człowiek, ten zespół to jedno z najważniejszych zjawisk na naszej rodzimej scenie muzycznej. A nasz udział w tych imprezach i projektach jest wyrazem szacunku i podziękowania dla Grzegorza.

W latach 80. jego twórczość i osobowość, podobnie jak na wielu innych młodych ludziach, odcisnęła we mnie niezmywalne piętno. Gdyby nie to ówczesne zapatrzenie w Grzegorza, pewnie nie podjąłbym prób samodzielnego muzykowania i pisania, a co za tym idzie, nie powstałaby żadna z moich piosenek.

W tamtym czasie prowadziliśmy nawet w Choszcznie fan klub Republiki "Klatka". Choć dawno już wyrosłem z ówczesnego „fanatyzmu”, zespół nadal jest mi szczególnie bliski. Stąd nieodparta chęć przybliżania tego, co Grzegorz dla nas zostawił.

"Gdzie oni są?" - to niezwykła publikacja. Jak narodził się pomysł na książkę?

- Pomysł narodził się wtedy, kiedy los skrzyżował życiowe drogi Kasi Andrzejewskiej z moją skromną osobą (śmiech). Ponieważ oboje cenimy sobie to, co w ówczesnej alternatywie się działo, często na ten temat rozmawialiśmy. Opowiadaliśmy sobie kiedyś przy piwie różne anegdoty dotyczące lat 80. i Kasia rzuciła myśl, by to wszystko zebrać spisać i opublikować. Z czasem do tych wspomnień doszły inne osoby, mniej lub bardziej znane postaci. Niestety, po wycofaniu się potencjalnego wydawcy, rzecz na kilka lat ucichła, by wrócić za sprawą wydawcy trzeciej płyty iNNych („Neonowa”), społecznościowego portalu Megatotal.
Artur Szuba i Kasia Andrzejewska - autorzy książki "Gdzie oni są?"
Zebranie wszystkich materiałów na pewno wymagało czasu i energii - jak się pracowało nad wydawnictwem?

- Była to dla nas przede wszystkim dobra zabawa, wszak robiliśmy to co lubimy. Hmmm, to 10 lat naszego życia, musimy się umówić na osobny wywiad (śmiech).

W przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie w Alter Ego. Co czeka tych, którzy tam przyjdą?

- Mam nadzieję, że miłe spotkanie fanów muzyki, podczas którego będzie można powspominać lata 80., spotkać się z autorami książki oraz niektórymi z jej szczecińskich bohaterów. W programie ponadto koncert zespołu iNNi oraz alternatywna potańcówka, rzecz jasna z muzyką lat 80. o co zadba Lunatic (Sound Cliniqum) oraz VonHerbrich. Zapraszamy do klubu Alter Ego w czwartek 17 stycznia o 20.00. Wstęp wolny.

Fot. pochodzą z archiwum zespołu. Udostępnione przez: A.Szuba.

Poniżej zamieszczamy utwór zespołu iNNi - Ekstremiści


Drogi czytelniku:
Dokonałeś historycznego odkrycia? Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia? Chciałbyś podzielić się z nami wiedzą na temat atrakcji turystycznej, o której warto opowiedzieć? Wystarczy, że do nas napiszesz! mail: info@zp.pl
Udostępnij Udostępnij Udostępnij
Zobacz także:

Po drugiej stronie ekranu
"Szczecin jest wspaniałym miejscem dla dokumentalisty. Często mnie coś urzeka w tym mieście i mam już zaplanowane kolejne filmy" (M. Goliszewska)
Muzyka: Reactor7x
Dzisiaj zaglądamy na szczecińską scenę muzyczną. Przed Wami mroczny skład o ciekawej nazwie i nie mniej ciekawym imagu - Reactor7x.
Choszczno. Nad jeziorem
Choszczno to 15-tysięczne miasto w południowo-zachodniej części województwa. Jednym z największych atutów z punktu widzenia turysty jest znajdujące się w jego granicach Jezioro Klukom.
Komentarze
{I_NICK}
Nazwa:
E-mail:
Nie masz konta? Zarejestruj się.
  1. Gość
    Gość  To pierwsza żona, czy druga? Podobne jakieś takie te panie do siebie.
    2013-06-08 23:18 · Odpowiedz · Raportuj
Fotka dnia
Obecna ocena:
Zobacz i zagłosuj!
REKLAMA
Pojezierze Myśliborskie - Cudna Kraina

Podziemne miasto

Rewal tanie pokoje

POLECAMY W POLSCE
Synagoga w Kazimierzu Dolnym.   Kazimierz Dolny
Pokoje gościnne Beitenu  w dawnej synagodze usytuowanej w samym sercu Kazimierza Dolnego,  pomiędzy Małym i Dużym Rynkiem. ----->

Zamek Gniew   Zamek Gniew
Potężna gotycka twierdza, siedziba królów, hetmanów i starostów, słynący z  turniejów, zaciętych bitew i spektakli zaprasza.  ----->

Karpacz. Hotel Artus.   Karpacz. Hotel Artus
Położenie w bezpośrednim sąsiedztwie Karkonoskiego Parku Narodowego wyróżnia nas wśród innych hoteli. Cisza, spokój i bliskość gór.  ----->

Łagów. Bukowy Dworek   Łagów. Bukowy Dworek
Położony na obrzeżach Łagowskiego Parku Krajobrazowego oferuje kryty basen, centrum fitness, saunę, korty tenisowe oraz wannę z hydromasażem.   ----->
 
POLECAMY
Moja Polska. Miejsca warte zobaczenia! KREDYCIAK : Forum kredytowe zawierające opisy ofert  z sektora finansowego
średnia ilość wyświetleń dziennie: 181 372
  Newsletter zp.pl
Popularne atrakcje
Facebook

peuterey outlet peuterey uomo peuterey donna piumini peuterey moncler pas cher doudoune moncler pas cher doudoune moncler canada goose pas cher canada goose femme pas cher canada goose homme pas cher canada goose france hogan outlet hogan scarpe outlet hogan outlet hogan scarpe outlet nike tn pas cher tn pas cher woolrich outlet piumini woolrich outlet nike tn pas cher tn pas cher nike tn pas cher tn pas cher nike tn pas cher nike tn nike air max 90 pas cher nike air max 90